![]() |
| www.empik.pl |
Rodzinnie lubimy czytać. Moja mama bazuje na książkach, ja lubuję się również w prasie. Dziewczynka połączyła jedno z drugim. Wyszedł z tego taki miks, że musiałam się nad tym zastanowić. Sytuacja "w kiosku" stała się punktem stałym i to mnie zatrzymało...
Lubię "Świerszczyk", Dziewczynka woli kolorowe gazetki wszelkiego rodzaju i wielu kolorów. Gazetki - koszmarki, w których jest wszystko i nic. Mamy 5-letnich dziewczynek wiedzą dobrze o czym piszę ). Ja po prostu nie mogę ich znieść, ale nie o mnie tu przecież chodzi.
Dziewczynka poza tym nie jest przecież mną. Ma swój gust i potrzeby. Należy je szanować i uważać. Zważając na stronę finansową tej potrzeby wymyśliłam taki plan. Owszem tak, dziewczynka może je posiadać sokoro to takie szczęście, ale pod warunkiem, że nabędzie je sama i za własne pieniądze. Babcie, dziadkoweie i inni członkowie naszej rodziny a i owszem skąpi nie są, ale nie tak regularnie jak wydawane są te periodyki. Myśl przyszła - kieszonkowe. Ale samo z siebie, czy może nadszedł czas na jakieś obowiązki ...
Uuuuu. Powiało grozą, że jak to Dziewczynka taka malutka ...
A tu niespodzianka. Po konkretnej rozmowie, chęci dziecka i kilku ustaleniach, na naszej lodówce zawisł tygodniowy plan obowiązków Dziewczynki. W nim m.in. pomoc w zmywaniu, sprzątanie w kąciku kota, wspólne gotowanie z mamą, porządkowanie szafki z ubrankami. Znalazły się tam także odwiedziny u Babci Małej, ale całkiem niepotrzebnie, bo do tej babci lata sama prawie codziennie i z przyjemnością.
No właśnie ...
Plan nie wypalił do końca i wymaga korekty. Człowiek wszakże na własnych błędach uczy się najlepiej. Dziewczynka unikała niektórych, wymyślonych głównie przeze mnie zajęć. Dlaczego? Ponieważ były to moje pomysły. Narzucone z góry i nie do końca Jej. Zabrakło w naszym planie odkrytej w "Dziecko z bliska idzie w świat" Agnieszki Stein - wewnętrznej motywacji. Czegoś co popycha każdego z Nas do działania. Nie od dziś przecież wiadomo, ze jeśli chcemy coś zrobić tak sami z siebie i jeszcze sprawia nam to przyjemność, to to zrobimy. I już.
Rodzinne życie to nie praca, za którą nie przepadamy, ale wykonujemy ją co dzień, bo nam za to płacą ( działa tu motywacja zewnętrzna w postaci wypłaty ).
Plan zmienimy. Przedyskutujemy raz jeszcze i napiszemy go pod Dziewczynkę.
Zaczęło się od gazetek a skończyło na motywacji i pozmywanych talerzach. Pokrętne bywają drogi ludzkich myśli :)
Czy wasze starszaki mają swoje obowiązki? a kieszonkowe?
Piszcie
Ps. A co się tyczy obowiązków. Przejmując całkowitą kontrolę nad domem dorzucamy sobie obowiązków i wpędzamy się same w chroniczne zmęczenie. A stąd już jeden krok do narzekania i marudzenia. A to jest bardzo trudne do zniesienia w każdej rodzinie ;)
Czy naprawdę chcemy takie być? Kobiety - zrzędy? Zadbajmy o siebie i w efekcie własnie w ten sposób o swoja rodzinę. Szanujmy siebie. Pozwólmy innym sobie pomóc. Nie wyręczajmy ich we wszystkim. Bo niby jesteśmy mądrzejsze i na pewno zrobimy "to" lepiej...
Zmieniajmy siebie a nie innych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz