W blogosferze nastał czas bożonarodzeniowych wpisów. Chronologicznie występowały wpisy o pomysłach na prezenty, ozdobach choinkowych DIY, a teraz nastąpił wysyp fotorelacji ze świąt. Nie drwię z nich absolutnie, o nie. Sama mam zamiar uraczyć was kilkoma fotkami wprost z wigilijnego stołu, ale to dopiero za dwa tygodnie.
Nasz dzisiejszy wpis to również kilka zdjęć, lecz nietypowych, bo z polskich ulic. Pomysł podsunęła mi dziewczynka kilka tygodni temu ...
Któregoś dnia wracały dzielnie z babcią autobusem komunikacji miejskiej w naszym miasteczku i obie zgodnie stwierdziły, że miasto jest ciemne i smutne. Dziewczynka rezolutnie spytała babcię, dlaczego jest tak ponuro, przecież zbliżają się święta. Powinny być świecące po oczach choinki, girlandy z bombek i sznury lampeczek ... Babcię zamurowało, biedna nie wiedziała co jej powiedzieć. Zgodnie z prawdą stwierdziła, że nie wie i że też się nad tym zastanawia.
O tej radosnej porze roku nasze miasteczko wygląda tak:
![]() |
czyli po prostu okropnie smutno i szaro :( |
I niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie może być inaczej? W centrum miasta, w małym parku miejskim mamy wspaniały pomnik Żubra. Dlaczego nie można przytroczyć mu rogów renifera? Z tyłu zamontować świecących sani świętego Mikołaja dorzucając worek kolorowych prezentów? Inny pomysł? Mieszkamy na Podlasiu i hej, choinek to ci u nas pod dostatkiem. Czy naprawdę koszt zakupu kilkudziesięciu drzewek i dołączenie do nich iluminacji tak obciążyłoby budżet miasta, że zabrakłoby na pozostałe rzeczy? Przecież można sięgnąć do kieszeni z napisem np. "odśnieżanie miasta". Jakoś słabo te pieniądze przydały się w ostatnich latach, a i teraz nie zapowiada się na epokę lodowcową.
Urząd Miasta nie świeci. Główna ulica ma kilka smętnie świecących girland na latarniach. Jedna choinka na rondzie świeci i koniec. Smutne to i liche, a przecież można.
Minione święta katolickie spędziłyśmy w małej podwarszawskiej miejscowości. Żaden wypas - eksklusiw, ot sypialnia dla ludzi pracujących w stolicy. Ale w centrum spotkałyśmy to:
![]() |
Świetlna Bomba :) |
![]() |
Ekspres polarny |
No i Warszawa. Na fali smutku okołoświatełkowego postanowiłam, głupio zresztą, ale postanowiłam pokazać dziecku jak może wyglądać świąteczne miasto. W drugi dzień świąt zabrałam Ninkę do Warszawy na Krakowskie Przedmieście. Jak tylko wysiedliśmy z auta wiedziałam, że chyba dostałam pomroczności jasnej kiedy zaplanowałam tą wycieczkę. Ale pal sześć jesteśmy to idziemy. Na początku pomyślałam, że chyba coś nam się pomyliło i trafiliśmy do kolejki przy kasie w Tesco. Takie były tłumy. Noga za nogą, krok za krokiem. I jako dorosła wysoka żyrafa, to jeszcze sobie mogłam popatrzeć, kawiarnie wypatrzeć z daleka ( marzyło mi się chailatte :), ale moja Młoda to przecież widziała głównie torebki i szaliki. Ale cóż, wzięłam ją na jakiś czas na barana i w drogę ...
![]() | |
Największa Choinka Na Świecie |
![]() | ||
Największy Prezent Na Świecie |
![]() |
Największy Cukierek Na Świecie |
I wiecie co? Było fajnie. Zobaczyła ogromne morze świateł, uśmiechniętych ludzi, grupę kolędujących młodych śpiewaków, bombki do których mogła wejść i jak stwierdziła, chyba największą, najpiękniejszą choinkę na świecie - " jak z bajki". A do tego zamek księżniczki ( Zamek Królewski ), super-ogromny most ( tuż obok, a pod nim tramwaje ), gigantycznego świecącego cukierka i Mikołaja na wrotkach. Jako prezent na pamiątkę wybrała sobie różową różdżkę ( za dychę :), dzięki której jej nóżki w zupełnie zaczarowany sposób nagle zaczęły szybciej iść, a przecież już takie były zmęczone ... Nie od dziś wiadomo, że światłoterapia działa leczniczo :)
A jak świecą wasze miasta?
Bardzo brakuje mi świąt bożego narodzenia... :) Teraz zbliża się Wielkanoc i kolejne pożyczki.. :)
OdpowiedzUsuń