Dzisiejszy tekst możecie wrzucić do worka z napisem
„majaczenie w gorączce”. Od kilku dni jestem chora, mam ta gorączkę i zapalenie
krtani. Nie mogę mówić, ale mogę napisać do was. Ten czas choroby dał mi chwile
dla siebie, czas żeby
pomyśleć w spokoju.
Od dłuższego czasu pewien życiowy wątek spędzał mi SEN z powiek –
poszukiwanie PASJI. Głośno o tym się Zrobiło ostatnimi czasy, więc pomyślałam sobie któregoś wieczoru, że moje dziecko jest
już duże i czas pomyśleć o sobie. Ninka to cudowna, samodzielna siedmio i pół latka z własnymi sprawami.
Jasne, że mnie potrzebuje, oczywiście że kocha się przytulać i mama jest nadal najważniejsza ( no może zaraz po kociętach). Ale ostatnio zrobiło się wokół
mnie więcej przestrzeni. Przyszedł czas, że wieczory mam wolniejsze i kiedy nie
spędzam ich z moim partnerem, mam czas dla siebie.
Temat pasji wielokrotnie docierał do mnie z różnych stron.
Zasiało się we mnie ziarenko, że ja również POWINNAM poszukać. Macierzyństwo,
rodzicielstwo, codzienność pochłonęły mnie na tyle, że wszelkie własne, tylko
moje przyjemności odsunęłam na dalszy plan na kilka lat. Teraz przyszedł
moment, że zaczęłam się zastanawiać co właściwie jest moją PASJĄ.





