Naprawdę napiszę tylko kilka słów, ponieważ uważam, ze napisano o "Dziecku z bliska" już chyba wszystko, a i mądrzejsze i ładniej piszące ode mnie zrecenzowały tą książkę, więc nie będę udawała, że pięknie piszę ( za skromną chciałabym,aby mnie uważano:)
Każda matka i ojciec zapewne słyszeli o Rodzicielstwie Bliskości, mam nadzieję, iż wielu z nich przyjęło je jako sposób, wskazówkę na długą drogę jaką jest bycie rodzicem, niektórzy przeczytali i wzięli dla siebie kilka dobrych rad i wskazówek, a jeszcze inni pomylili je z "wychowaniem bezstresowym". Żyjemy w świecie, w którym mamy wolny wybór, więc w moich kilku słowach nie zamierzam też nikogo do Rodzicielstwa Bliskości przekonywać. Zresztą nie robi tego również autorka tej książki - Agnieszka Stein.
I chyba za to najbardziej lubię tą książkę, za "nienaciskanie", za niespieszność ( przyznaję się, ze czytam ją długo, powoli, czasem wracam i czytam raz jeszcze wybrany fragment ) oraz za odkrywczą dla mnie sentencję:
" Rodzicielstwo bliskości to ciekawość" ...
dla mnie ciekawość naszego Dziecka, ciekawość każdego dnia, ciekawość siebie nawzajem, ciekawość zmieniającego się świata i ciekawość Siebie ...
szanuję i uważam, dziękuję Pani Agnieszko :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz