Wczoraj wieczorem, z dzieckiem na ręku oglądałam "Dwa tygodnie na miłość"
i jak zwykle
(bo oglądałam to już chyba szósty raz )
wzruszyłam się ... to chyba nie jest normalne i lekko się wstydzę, ale cóż...
Słowo się napisało :)
Ważniejsze w poprzednim zdaniu jest raczej to,
że oglądałam film z dziecięciem na kolanach ...
Nie spało i płakało i bolał brzuszek i dużo wrażeń w ciągu dnia i ... tak wyszło
i wcale się tym nie szczycę, ale może ktoś z was czasem miewa takie dni,
ze nic nie idzie jak powinno i po swojemu całkiem układa Nam plan dnia ,
a Mi już siły brak i na konsekwencję i na tłumaczenia ...
W dodatku miałam urodziny, dwie świeczki w kształcie cyfry "3"
szczerzyły na mnie zęby z tortu i jakoś nieswojo mi się zrobiło od samego rana.
Trzydzieste urodziny nie obeszły mnie w ogóle.
Byłam wtedy w czwartym miesiącu ciąży
i czułam się i wyglądałam i miałam energię i chęci i świat jawił się słonecznie i z przyszłością przed nosem ...
Wczoraj też świeciło słońce, ale wiał też wiatr, który przyniósł lekki niepokój i zastanowienie nad zmianami w moim życiu.
Moje dziecko idzie do przedszkolo - żłobka :)
xxx
ps. jeśli nudzę, to przepraszam, ale urodziny skłoniły mnie do prywaty :)
Spóźnione wprawdzie, ale wszystkiego najlepszego i aby szło ku lepszemu! :)
OdpowiedzUsuńprywata jest dobra ;)
OdpowiedzUsuńbuziaki od anki skakanki i aliny maliny