![]() |
| taka metafora |
Samotne macierzyństwo mi ciąży. Patrzę na swoje siedmioletnie dziecko i z każdym jej nie wypowiedzianym sekretem widzę jak pęka pomiędzy nami nic porozumienia. Moja córeczka rośnie, dojrzewa, usamodzielnia i robi pierwsze kroki w kierunku szerokiego świata. Towarzysza jej ogromne emocje, z którymi ona i ja niestety czasem też nie dajemy sobie rady. Słowa między nami stają się coraz większe i cięższe, czasami na koniec trzaskają drzwi. Nie naciskając, nie narzucając się ze swoją życiową mądrością pozwalam jej iść, równocześnie boją się, że ja stracę.
Wieczorem kiedy Dziewczynka już śpi, mam czas dla siebie. No właśnie, najczęściej tylko dla siebie, bo nie mam komu go dać. Powinnam się cieszyć wolnością, powinnam pisać do was, mogłabym czytać nocami, delektować się winem, oglądać filmy, wziąć aromatyczną kąpiel, pójść na spacer. Ale nie chcę już sama ... Najczęściej patrzę jak moje dziecko śpi. Wygląda wtedy jak aniołek, jak elf z Nibylandii, a nie jak Basia w koszulce w paski czy Mała Księżniczka. Jest wtedy taka spokojna, cicha i obłędnie pachnie małą Niną sprzed kilku lat. Wącham i czuję jak lęk o nią, o naszą relację ustępuje miłości, która najpierw zalewa moje serce, a potem oczy. Przytulam ją i zasypiam.

Z serca idzie a ja mam ciarki na rękach, plecach. Tak bardzo cię słyszę i czuje choć moja sytuacja zupełnie inna... Wysyłam do Twojej puszczy garść dobrej energii, kolorów i siły!
OdpowiedzUsuń