Każda z Nas od rana jest zabiegana. Ja wstaję o 7 rano, rozpędzam się porannym podwójnym espresso. Wiem, że to mało zdrowe, ale bez tego przez cały dzień mam ciśnienie na poziomie 90/60. Kawa pomaga na rozpęd ruchowy niestety na wygląd nie bardzo.
W wieku 35+ bez codziennej pielęgnacji i makijażu wyjść z domu nie wypada. Choć przyznam się Wam szczerze, iż nauczyłam się funkcjonować w społeczeństwie również bez niego, ale łatwo nie było. Nie wiem czy to kompleksy, czy zboczenie zawodowe ? Makijaż lubię i z przyjemnością stosuję. Podobno z niezłym skutkiem ;)
Może kogoś z Was zainteresuje, jak traktuję swoją skórę. Dziś zapraszam Was na kilka słów o pielęgnacji mojej cery.
Skórę mam dość kapryśną, bo wrażliwą. Mieszaną w kierunku tłustej. Z rozszerzonymi porami w strefie T i średnią ilością zaskórników. Dość bladą z tendencją do przebarwień. Drobne zmarszczki w okolicy oczu nie spędzają mi snu z powiek.
PORANNA PIELĘGNACJA:
Dzień zaczynam od przemycia twarzy płynem micelarnym z Garniera ( wersja różowa )
Pod oczy nakładam ulubiony latem Hydraphase - żel intensywnie nawilżający pod oczy firmy La Roche Posay. Genialnie zmniejsza opuchliznę i niweluje cienie pod oczami. Gorzej z cieniami, które rzucają głębokie zmarszczki na twarzy ;). Takie twory traktuję kremem intensywnie nawilżajacym z tej samej linni Hydraphase Intense Legere o konsystencji lekkiej i całkowicie wchłaniającej się.
Jesli dzień jest słoneczny i wiem, że dosiegną mnie promienie UV, do kremu dodaje odrobinę filtru SPF 50. W tym roku wybrałam Anthelios XL żel - krem suchy w dotyku.
Na to idzie makijaż, ale o nim napiszę następnym razem.
Latem, rano, skóra mojego ciała jest niezwykle wysuszona. Sama nie wiem czy to kwestia pościeli, czy braku wilgotności w sypialni. Jest sucha jak wiór i bardzo potrzebuje nawilżenia. Poranny pęd nie sprzyja wmasowywaniu preparatów w skórę. Wybieram suchy olejek w sprayu np. Sanoflore. Bardzo uniwersalny kosmetyk, którym traktuję zarówno ciało, jak i twarz i włosy kiedy tego potrzebują. Dodatkowo pięknie pachnie. Jego zapach zastępuje mi perfumy na cały dzień.
CAŁY DZIEŃ:
W ciągu dnia raczej nie dosmarowywuję się niczym. Na twarzy mam makijaż. Na ciele ubranie. Na włosach odrobinę lakieru i okulary słoneczne. Jedynie usta otrzymują kolejne porcje balsamu Czarna Róża firmy Tołpa.
WIECZORNA PIELĘGNACJA:
Wieczór to przede wszystkim demakijaż. Nie chodzę spać z make upem i już. Twarz oczyszczam bardzo łagodnym i skutecznym żelem do mycia twarzy Under Twenty, Anti! Acne dla cery wrażliwej ( niech nazwa Was nie zmyli, starsze panie bardzo go lubią :)
Pod oczy aplikuję ten sam poranny żel. Na całą buzię - Effeklar Duo LRP, który kiedy śpię czyni cuda z moją buzią.
Jeśli czuję, że buzia potrzebuje na noc dodatkowej porcji po żywienia, częstuję ją serum nawadniającym Hydrain3 firmy Dermedic. I daję jej odetchnąć po całym dniu.
Obowiązkowym punktem wieczoru jest prysznic i obowiązkowo z olejkiem pod prysznic z Isany. Jest dla mnie idealny o każdej porze roku. Jeśli zdarzy się, że po mojej skórze można pisać, stawiam na mazidła naturalne. Moimi ulubionymi są masło karite i olej kokosowy, którym traktuję również moje dłuuuuugie włosy. Za dobrych czasów na półce w łazience stał sobie olej arganowy ( prezent od brata z Maroka ). Stał i wyglądał. Żal było używać :)
Ot i cała pielęgnacja. Ogromnie cieszę się, ze po latach poszukiwań doszłam do momentu kiedy to moja skóra czuje się dobrze. Bardzo pomógł mi w tym blog Ziemoliny, który serdecznie Wam polecam.
O matko! Ile tego! Ja kosmetyków ciagle uzywam mało: w tył roku zaczęłam sie malować:/ mam 31 lat... Dlaczego tak późno? Bo ciagle czyje sie jak gówniarz i wydaje mi sie ze mam 16 lat i mi nie wypada.... A ze nie nauczyłam sie tego robić to i niechętnie nakładam cokolwiek na twarz. La roche uwielbiam- poznałam bo córa starsza ma AZS. A la roche działa cuda. I tolpa to moje ubiegłoroczne odkrycie- tak jak masło karite i olej arganowy. Polecam jeszcze mydło z czarnuszki!;)
OdpowiedzUsuńMnie za to czesto udaje sie usnąć w pełnym rynsztunku. Nie tylko w make up-ie ale i w ciuchach. Usypiam dziewczynki i odpadam razem z nimi.... Cóż.... Rano tylko sie otrzepac i jestem gotowa do pracy:-P;)))
Mydło z czarnuszki wpisuję na listę zakupową, dziękuję :)
OdpowiedzUsuń