niestety bardzo przepraszam,
ale nie będzie to post z cyklu "Dobra Ciocia radzi jak ...",
bo Ja osobiście takich porad poszukuję :)
mam marzenie mieć bardzo aktywne wakacje, że oprócz pracy znajdę też czas na podróże z Małym Gnomem. Bardzo bym sobie życzyła, żeby Młoda polubiła wyjazdy i małe wypady, takie na chwilę też, tak bardzo jak Ja. Uwielbiam prowadzić auto, uwielbiam wyjeżdżać, kocham poznawać, spotykać, wąchać i smakować nowe miejsca :)
Przy mnie trudno Jej będzie zasiedzieć się gdzieś na dłużej, oczywiście w ramach wakcji i wolnego czasu. Jak widać Mała ma mamę z tych aktywnych i jak rodziłam aktywnie, tak mi zostało ;) i mam nadzieję, ze odziedziczyła to po mnie i razem zobaczymy troszkę świata, ale wracając ...
"Dwuipółlatek" to ciężki towarzysz w podróży, szczególnie samochodem (bo zablokowana jest opcja wstawania i chodzenia). Wyposażone po zęby w ulubione książeczki, misie, kołderkę, poduszkę, picie, jedzenie i puzzle oraz klocki z wspomaganiem tacki kuchennej jako stolika, wyruszyłyśmy ....
I powiem Wam szczerze, ze gdyby nie osoba towarzysząca byłoby słabo :(
Wiem, że od takiego Malucha trudno wymagać ciszy i spokoju, ale może znacie jeszcze jakieś "sztuczi - magiczki" ?
piszcie i doradzajcie może razem coś uradzimy :)
xxx
Jak ogarnąć MAŁEGO GNOMA :) nie mam bladego pojęcia bo własnego nie posiadam, ale wydaje mi się, że druga osoba to mus!
OdpowiedzUsuńdodam, że to ja - JJ :P
OdpowiedzUsuńnajgorsze w tym wszystkim chyba jest to, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co danego dnia uspokoi "dwuipółlatka"
OdpowiedzUsuńja na podróże samochodowe mam kilka opcji
1) zmęczyć dziecko przed podróżą aby ładnie kimnęło pod naporem blokady fotelika
2) ulubione piosenki ze zbioru samochodowych cd. My póki co jestesmy na etapie 1 piosenki Boba Marleya (wyłącznie 1, kolejne wzbudzają protesty), Brodki i jej Grandy, "Jedzie pociąg z daleka" i "Panie Janie". Te ostatnie mocno dekoncentruja jak się ich słuch po raz enty ale jeszcze wypadku nie spowodowałam.
3) Jeżeli maleństwo rogate dostaje słodycze - lizaczek albo jakaś paczuszka ze smakołykami, żeby wydobywanie cukru przykuwało uwagę
4) zaszczepienie jako
takiej fascynacji motoryzacją. Ja w zeszłym tygodniu zmuszona byłam wykonać podróż z dzieckiem komunikacją miejską (po raz pierwszy) i od tego czasu Nadia namiętnie wyszukuje
autobusów.
5) bywa i tak, ze nawet 100m w spokoju ujechać nie można i wtedy na nic powyższe wymądrzanie:)
http://czytanki-przytulanki.blogspot.com/2011/09/marcin-przewozniak-daleko-jeszcze-czym.html
OdpowiedzUsuńvoila ;)