11 kwi 2016

NAJPIERW ZAAKCEPTUJ SIEBIE

Powiedzcie mi proszę dlaczego tak łatwo akceptujemy wady, słabości i błędy u naszych partnerów, ale u dzieci już nie? Dlaczego nadal często wydaje się nam dorosłym, że musimy nauczyć nasze dzieci jak powinny się zachowywać, co czuć i jakie są ich potrzeby?
Niegdyś uważano, że dzieci przychodzą na świat jak "białe niezapisane kartki". I to my rodzice tworzymy na kartach tej książki nowego człowieka. Ale na litość boską, takie przekonanie to prehistoria. 

Chcę podążać za moim dzieckiem

Dziś już wiemy, że dziecko to mały, ale w pełni ukształtowany człowiek. Jasne, że w pierwszych miesiącach po narodzinach potrzebuje nas rodziców, żeby żyć i rozwijać się prawidłowo, ale w duszy ma już zapisaną swoją własną osobowość. Niektórzy psycholodzy twierdzą, że można dzieci "pogrupować". Według nich istnieją dzieci "aniołki", "wrażliwcy", "ekstra" i "introwertycy"... Poszczególnym typom przypisują cechy, które wpływają na ich rozwój, determinują zachowania oraz potrzeby. 
Osobiście daleka jestem od takich klasyfikacji. Uważam, że nasze dzieci, mają w sobie po trochę każdego z wymienionych typów osobowości. W zależności od sytuacji w jakiej się obecnie znajdują oraz momentu w rozwoju jedna z cech może stać się bardziej dominująca. Nie trwa to jednak wiecznie i "łatki" jakie często przypina się dzieciom (np. "wiercipięta", "łobuziak", "gapa" ... ) są nieprawdziwe i mogą być bardzo krzywdzące. Takie zachowanie dorosłych to nic innego jak ocena i nierzadko krytyka zachowania dziecka, która w ich mniemaniu ma pomóc dziecku znowu stać się grzecznym. Skutek może być taki, że dziecko będzie czuło się niezrozumiane, a łącząca go z rodzicami więź ulegnie rozluźnieniu. 

Prawda jest taka, ze większość z nas dorastało w rodzinach, które praktykowały jedyny znany w tamtych czasach model wychowania autorytarnego. Rodzic dbał o dziecko tak, że zapewniał mu byt i edukację. Nikt nie słyszał o Rodzicielstwie Bliskości, siedmiu filarach i więzi. Ważne było, żeby dziecko miało dach nad głową, ubranie na karku i chodziło do szkoły. To co miało do powiedzenia nie było ważne, w formie żartu funkcjonowało powiedzenie: "dzieci i ryby głosu nie mają". Nic więc dziwnego, że nie jest nam łatwo zachowywać się inaczej. 
Wielu z nas zakładając rodzinę postanowiło wychowywać swoje potomstwo inaczej. Poradniki, liczne strony internetowe dostarczają wielu inspiracji, ale w praktyce często bywa trudniej. Pierwszym krokiem do budowania szczerej i wyjątkowej relacji z dzieckiem jest praca u podstaw. Jeśli zaakceptujemy i obdarzymy szacunkiem samych siebie, uda nam się bezwarunkowo przyjąć nasze dziecko taki jakim jest i podążyć za nim w jego rozwoju bez krytyki i oceniania jego emocji i zachowań. Czego sobie i wam życzę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...