27 kwi 2016

NA WZÓR I PODOBIEŃSTWO RODZICA

Taka sytuacja:

"Cała klasa dziewczynki bierze udział w konkursie. Sytuacja dość częsta, dla dzieciaków nic nowego, nic stresującego. Z tego co wiem, to firmy i instytucje same zgłaszają się do szkół. Jest tego sporo, wybór jest duży. Nasza pani wychowawczyni dokonuje wstępnej selekcji, a wybrańców prezentuje dzieciakom. Nie ma przymusu, jest delikatna zachęta ze strony nauczycielki i propozycja wspólnego tworzenia z rodzicami".

Radosna twórczość Dziewczynki


Bardzo to słuszne, intencja jak najbardziej dobra. Często sama mam wyrzuty sumienia, że zbyt mało czasu poświęcam mojej córce. Jednak niektórzy rodzice chyba nie bardzo rozumieją "co autor miał na myśli" i prawie całą pracę wykonują sami. Trzeba im przyznać, że wykonują kawał dobrej roboty. Prace są wymyślne, przemyślane i znakomicie wykonane, często kosztem nieprzespanych nocy. Ale czy naprawdę o to chodzi pomysłodawcom konkursów? A czego w takiej sytuacji nauczą się nasze dzieci? Pani wychowawczyni, a jakże lubi mieć się czym pochwalić - znakomitymi pracami swoich uczniów. Kto nie lubi być wyróżnionym? Kto z nas nie lubi czuć dumy?

Moja Dziewczynka uwielbia rysować. Kto nas zna osobiście wie, że w jej pokoju najwięcej jest książek, kotów i kredek. Te trzy rzeczy to najlepszy prezent dla niej, zawsze trafiony i ulubiony. Lubi malować, kolorować i urządzać wystawy. Do tej pory głównie w domu, od niedawna cieszą ją bardzo jej i jej kolegów z klasy prace wywieszone na szkolnej tablicy. I bardzo chciałabym, żeby tak zostało. Żeby cieszyła ją wspólna praca w grupie, a nie rywalizacja, nie chęć wygranej, nie porównywanie i ocenianie. Może to głupie i naiwne, bo przecież powiecie, że takie jest życie - wyścig szczurów ją ponoć czeka. Ale czy właśnie nie chcielibyśmy, żeby było inaczej? Marzy mi się by rysowała, tworzyła sama i dla własnej przyjemności. Jeśli ze chce ze mną, to proszę bardzo, narysujemy coś razem. Ale konkursy szkolne są dla dzieci. I niech takie pozostaną.

3 komentarze:

  1. Konkursy szkolne powinny być organizowane dla dzieci, a nie dla rodziców, którzy zazwyczaj nie mają czasu, a często także mają dwie lewe ręce do rysunku (jak np. ja).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci powinny być uczone samodzielności od jak najmłodszego wieku, żeby potem mogły łatwiej wejść w dorosłość. Tego typu inicjatywy niestety nie pomagają usamodzielnić się...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dajmy dzieciom szansę się wykazać, żeby mogły rozwijać swoje talenty, a nie angażujmy rodziców, żeby wykonali większość roboty.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...