3 mar 2016

"TAK" CZY "NIE" TO W SUMIE NIC NIE ZNACZY, JEŚLI ...

Jest mnóstwo takich momentów w naszym codziennym życiu, kiedy słowa TAK lub NIE pojawiają się w powietrzu nagle i bez głębszego namysłu.

 

"Mamo, czy mogę ciastko? - TAK, oczywiście" ... jesteście na spotkaniu z przyjaciółmi, dzieci się bawią, dorośli rozmawiają. Nawet nie zauważasz, że to ciasteczko zawiera czekoladę, na które twoje dziecko jest uczulone...

"Patrz jaka piękna kolorowanka - NIE dzisiaj kochanie" ... jesteście w sklepie, masz listę zakupów, do koszyka wkładasz kolejne rzeczy. Nie zatrzymujesz się przy prośbie dziecka o kolorowankę, bo czas ucieka, a jeszcze musisz ugotować obiad. Dziecko jest rozżalone, zaczyna marudzić. Starasz się jak najszybciej zakończyć sprawunki i wrócić do domu...
 
"Czy mogę pograć na komputerze -TAK, pewnie" ... właśnie prowadzisz ożywioną dyskusję z przyjaciółką na temat jej rozstania z narzeczonym. Twój synek nudzi się i prosi o dostęp do komputera. Nie pochwalasz, ale w tym momencie jest ci to na rękę. Pozwalasz i zyskujesz kilka dodatkowych minut na rozmowę...
 
"Czy mogę wziąć ten płyn? Robię eliksir - TAK, możesz" ... gotujesz obiad, spieszysz się bo za chwilę musicie wyjść z domu, żeby odebrać Starszaka ze szkoły. Eliksiry mają przecież magiczną moc. Dzięki magii, może uda ci się na czas skończyć smażenie kotletów. Skutek jest taki, że twoja ulubiona woda różana z MDM ląduje w miseczce wraz z odrobiną mąki, mleka i drażetek miętowych...

"Mamo, czy mogę sobie namalować taki nosek jak u kotka? - TAK, jasne Kotku" ... jest wieczór, właśnie kończysz pisanie nowego wpisu na bloga i fakt, że córka zajmie się na chwilę "malowaniem buźki", da ci poczucie, że świetnie się bawi, a ty możesz dokończyć swoje pisanie. Po kliknięciu przycisku "publikuj" odkrywasz, że nie dość, że twoja córka ma całą buzię w kolorze "royal red", to podobnie wyglądają wszystkie pluszaki, Dziadek i wasz prawdziwy kot. W dodatku jakimś zbiegiem okoliczności skończyła się twoja ulubiona szminka z Chanel ....

...  Takie momenty prawie zawsze kończą się płaczem jednej ze stron (i to nie koniecznie tej młodszej). Emocje biorą górę, trudno o słuchanie i wypowiadanie słów, sytuacja aż prosi się o konflikt.

Czy znacie takie sytuacje z autopsji? Niektóre z nich są autentycznie nasze. Dlaczego tak się stało? Czyja to wina? Czy można było temu zapobiec?

Stało się tak, ponieważ nie było nas - rodziców "w tej chwili", kiedy dziecko zadawało pytanie/wyrażało prośbę. Ani myślami, ani duchem. Bardzo łatwo jest zgodzić się lub odmówić czegoś dziecku tak "na szybko", dla "świętego spokoju". Ale nie tędy droga moi kochani. Ta ścieżka może was doprowadzić do sytuacji w której wasze dziecko każdą waszą odpowiedź - czy będzie to TAK, czy NIE potraktuje w ten sam sposób. Jako słowa, które straciły jakikolwiek sens. Ot, odpowiedź jakich wiele. Nic ważnego. 

Wszystko dlatego, że w naszej odpowiedzi zabrakło uważnego kontaktu oraz szczerości. Nie zatrzymaliśmy się przy dziecku, nie poświęciliśmy mu chwili, ani teraz ani później, aby wysłuchać go i podjąć świadomą decyzję. W takich momentach bardzo ważny jest autentyzm i szczerość, także wobec siebie samego. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że odmawiamy dziecku słodyczy (przecież nie jest weekend), a sami po kryjomu podjadamy batoniki. Krytykujemy dzieciaki za "siedzenie" przed komputerem, a sami w każdej wolnej chili przysiadamy, żeby sprawdzić Facebook lub Instagram. 

Czytelny przekaz i wzór do naśladowania muszą pochodzić od rodzica, który jest przekonany, że TAK to naprawdę TAK, a NIE to NIE. Tylko w takiej sytuacji kiedy nasza odpowiedź jest przemyślana i autentyczna nasze dziecko nam uwierzy i zaufa, że nie robimy tego bo jesteśmy "złośliwi", ale dlatego że my powód. I wtedy łatwiej mu będzie przełknąć porażkę, a zwyczajowe do tej pory marudzenie schować do kieszeni. Bo to po pierwsze nie działa, a po drugie nie ma powodu, bo rodzic ma powód, żeby powiedzieć NIE.

 









 

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...