10 mar 2016

NATURALNE KONSEKWENCJE, CZYLI POZWÓLMY DZIECIOM NAUCZYĆ SIĘ ŻYCIA


Czy żeby się czegoś nauczyć, stać się samodzielnym i odpowiedzialnym człowiekiem dziecko musi przejść "szkołę życia" pod postacią kar i przekupstwa? Czy naprawdę jego "złe" zachowanie musi być natychmiast "naprawione" poprzez odebranie mu czegoś co lubi?


Dla niektórych rodziców skutkiem "złego" zachowania jest zawsze KARA. Dziecko nie spełniło prośby, zachowywało się za głośno, nie odrobiło lekcji, nie zjadło kolacji - należy dać mu nauczkę, żeby na zawsze zapaniętało tą lekację. Najczęściej kara polega na tym, że odbiera się dzicku coś na czym mu zależy. Dostaje szlaban na komputer, przez tydzień nie wychodzi na podwórko, do końca miesiąca nie dostaje deseru ... itp. Pomysłowość rodziców nie zna granic. Szkoda, że czasu przeznaczonego na wymyślanie coraz bardzej zdumiewających kar nie poświęcą na chwilę namysłu nad tym, że za każdym razem kiedy karzą swoje dziecko zrywają łączącą je więź. Najczęściej dziecko nie rozumie "co ma piernik do wiatraka". Dlaczego na przykład za bałagan w swoim pokoju odbiera mu się możliwość wyjazdu na szkolną wycieczkę. Przecież to nie ma nic ze sobą wspólnego. Narasta w nim poczucie niezrozumienia i złość na rodzica,a nie zrozumienie sytuacji. Łączące ich relacje rozluźniają się, członkowie rodziny oddalają się od siebie ...
Tak, dziecko powinno ponieść konsekwencje swoich działań. Ale tylko NATURALNE KONSEKWENCJE mogą go czegoś nauczyć.

Jak sama nazwa wskazuje NATURALNE KONSEKWENCJE następują naturalnie. Towarzyszą każdej sytuacji bez wyjątku, a my nie musimy robić nic, żeby zaistniały. Jest przyczyna i skutek, akcja i reakcja. Nie zjesz kolacji, będziesz głodna. Nie dorobisz lekcji, w szkole najesz się wstydu i dostaniesz jedynkę. Póżno położysz się spać - będziesz niewyspany. To są NATURALNE KONSEKWENCJE, w których rodzic nie musi, a nawet nie pwoinien uczestniczyć. 

Kiedy pozwalamy dziecku, żeby odczuło naturalne konsekwencje swoich działań uczymy je (a tak naprawdę to samo życie je uczy), że ma ono realny wpływa na swoje życie. Że każde jego działanie inicjuje naturalne konsekwencje - dobre lub złe, podnoszące jakość ich życia albo je komplikujące. Dziecko czuje, że to ono decyduje o tym co robi w danej sytuacji, a rodzić towarzyszy mu i służy wsparciem kiedy dziecko o to prosi. Nie jest przez niego nadzorowane i kierowane. Dorosły oddala się na pewną odległość i pozwala dziecku uczyć się na własnej skórze. Bo nie jest ważne ile razy dziennie powtórzymy słowo "uważaj". O wiele szybciej dziecko wyniesie naukę i zapamięta dzięki praktyce. Oczywiście jesteśmy odpowiedzialnymi rodzicami i reagujemy w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia dziecka.

Warto zatem uzbroić się w cierpliwość, nie wyskakiwać przed szereg, nie wyręczać i poważnie potraktować dziecięce "NIE, ja sam/a". Wycofać się pozwalający tym samym, żeby NATURALNE KONSEKWENCJE rozpoczęły swoją ważna lekcję.

Takiego uważnego towarzyszenia dzieciom wam i sobie życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...