28 lut 2016

SCENARIUSZ NA JEDNO POPOŁUDNIE

Tak sobie wymyśliłam niespodziankę. Że zaskoczę moją Dziewczynkę, że sprawię jej frajdę, ze jak usłyszy, ze to taka fajna sytuacja aż poskoczy z radości, uściska mnie i powie: "Mamo jesteś najlepszą mamą na świecie". I co? Jak było naprawdę?

Tak naprawdę to "wyszło jak zwykle" -  kiedy projektuje w mojej głowie jakieś sytuacje i zapominam wziąć pod uwagę osobę mojej córki. Na co dzień wydaje mi się, że przecież doskonale znam moje dziecko. Wiem co lubi, a czego nie. Jakich sytuacji się lęka, co ja peszy, w których momentach nie czuje się bezpiecznie. Wiem kiedy się ucieszy, będzie skakać z radości, co sprawia jej przyjemność i o czym marzy. Ale wiem też, że fakt, że lubimy takie same rzeczy, może wiązać się z tym, że czasem chce być blisko mnie lub taka jak ja. I o tym czasami zapominam. Taka sytuacja zdarzyła się kilka tygodni temu.

O koncercie Natalii Przybysz usłyszałam w Radio Białystok. Aż podskoczyłam z radości i miejsca zaczęłam poszukiwania osoby, która zakupi nam bilety ( serio nie mam pojęcia dlaczego akurat tych biletów nie można było kupić przez internet ?!? ). Pośrednik się znalazł, bilety miałam w garści i przez swoje gapiostwo zepsułam niespodziankę ... Wypaplałam się jak mała dziewczynka, ale dzielnie pociągnęłam temat i z sekundy na sekundę widziałam, że ta "niesamowita" informacja nie wywołuje u mojej córki takiej reakcji jakiej oczekiwałam ... Dziewczynka uśmiechnęła się, "grzecznie" powiedziała, że fajnie. I na tym koniec ...

W oczekiwaniu na Natalię

W tym miejscu powinnam była się zatrzymać. To był świetny moment na zamysł nad całym przedsięwzięciem i rozmowę z moją córką czy w ogóle ma ochotę pojechać. Niestety ja tak bardzo chciałam tam być, tak dawno nie byłam na koncercie, tak mocno chciałam jej pokazać, zadowolić ją, spędzić z nią czas, być "super mamą", że nie zrobiłam tego.

Wczoraj byłyśmy na koncercie. Wydarzenie bardzo przyjemne, kulturalne, dobrze zorganizowane, a Natu genialna. Ale nie powinno nas tam być. Powinnam pojechać na koncert sama. Dla Dziewczynki było za długo (koncert poprzedzało wręczenie nagród w konkursie im. Wiesława Szymańskiego, wybitnego radiowca i poety), za głośno ( "Mamo tak dziwnie drga mi w brzuchu i zaczyna boleć"), za dużo dymu ( drapanie w gardle i 1,5 litra wypitej wody) i migających świateł. Po powrocie Dziewczynka była mocno delikatna w stosunku do mnie. Powiedziała tylko: "Wiesz co mamo, na razie odpuszczę sobie koncerty, dobrze?". 

Następnym razem, jak zobaczycie na mojej Fb tablicy, że planuję jakiś koncert z moją Córką zareagujcie i wybijcie mi ten pomysł z głowy. Z góry dziękuję.

 

4 komentarze:

  1. Kiedy byłam na koncercie Natu w listopadzie zaskoczył mnie widok dzieci. One były przeszczęśliwa i pierwsze piosenki prześpiewaly razem z publicznością. Pomyslałam- ej! Tez zabiorę Z! Zdanie zmieniłam kiedy te same dzieci w połowie mocno spóźnionego koncertu zwisały bezwładnie w ramionach rodzicow. Pod koniec nikomu już chyba nie było przyjemnie- ani dzieciom ani rodzicom. I wtedy uznałam ze jeszcze poczekamy na nasze wspólne wyjścia. A jak Tobie podobał sie występ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardzo. Natalia jest ARTYSTKĄ przez duże A. Ale razem z Ninką skupimy się na razie na koncertach plenerowych. Gdzie zawsze można wyjść, pójść coś zjeść, pobiegać, na chwile odpocząć od hałasu. Podejrzewam, ze za kilka lat Dziewczynka sama pojedzie na koncert, tylko tym razem z koleżankami :)

      Usuń
    2. My właśnie na koncert plenerowy wybieramy się latem, ale nie z kilkulatką, a z 1,5 roczną córką... Zaczynam się zastanawiać, czy to dobry pomysł. :/ W każdym razie jesteśmy gotowi wycofać się w każdej chwili. :)

      Usuń
    3. Anonimku, plenerowy jest bardziej przyjazny dzieciakom. Można zawsze na chwile się oddalić :) Polecam i życzę udanego koncertu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...