25 sty 2016

DZIECKO JEST WAŻNE

Truizm, być może. Niestety nie dla wszystkich. Jestem świeżo po seansie "Palcu Waszyngtona". Widziałam ten film wcześniej, ale dziś wyjątkowo oglądałam go przez pryzmat dzieci. Ciężka sytuacja bohaterów, trudny film. Czasem łatwo niestety znaleźć przykłady w realnym życiu. W swoim otoczeniu mam rodziców, którzy po rozwodzie szarpią się zaciekle nie patrząc na to jaka krzywdę wyradzają swoim dzieciom. Mam tez obok ojców, którzy wymiksowali się z rodzicielstwa i nie mają zamiaru uczestniczyć w życiu dzieci. Trudno jest nie oceniać, trudno zrozumieć. 
Dla rodziców kochajacych i odpowiedzialnych dzieci są WAŻNE, jeśli nie najważniejsze.

Ale dzieci są WAŻNE także dla siebie nawzajem, dla koleżanek i przyjaciół. 
 
Bal karnawałowy zwany potocznie "choinką"

W sobotę byłyśmy na pierwszym w naszym życiu balu karnawałowym w szkole. O 9 rano przywitał nas tłum batmanów i królowych Els. Byli tez policjanci, dwóch hrabiów Dracula, kilka kotów ( ku uciesz Dziewczynki, bo spotkała rodzinę :), jeden czerwony kapturek i kolega, który nie przebrał się wcale, bo to "bez sensu" jak twierdzi. Duża roześmiana gromada biegająca jak co dzień po "swoim" korytarzu. Z perspektywy kilku kroków  w tył wyglądali jak jeden podskakujący organizm, któremu do szczęścia brakuje tylko kilku czekoladowych ciasteczek. Były tańce, był "wężyk", przyszedł Mikołaj, były prezenty. Trzy godziny beztroskiej wspólnej zabawy podczas której wyglądali tak, jakby nie widzieli się co najmniej od kilku miesięcy.

Po zabawie dzieci wcale nie chciały się rozstać. Z ust mojej córki padło pytanie, które od dłuższego czasu wisiało w powietrzu: "Mamo, czy koleżanki mogą pojechać do mnie?" ... Powietrze zadrżało, zadrżałam również ja. I wtedy padł argument, którego nie mogłam zignorować: "Obiecałaś, że będą mogły jak już będziemy mieli szafę" ... Napotkałam wzrok dziewczynek, spojrzałam w oczy ich matkom, wypowiedziałam magiczne tego dnia słowo: "Tak". Po dwóch godzinach miałam pełną chatę. Dom zapełnił się tupotem stóp na schodach, szczerym radosnym śmiechem, piskami i balonami. Znów bawiły się razem, płynęły na jednej fali, chłonęły siebie nawzajem. 

Obserwowałam je przez ten czas i widziałam, ze już całkiem dobrze się znają. W tym samym wieku , podobnym wzroście i zbliżonych potrzebach, a jednak całkiem inne. Moja córa kocha koty, a koleżanka blondynka woli psy i kolekcjonuje "petszopy". Starsza z sióstr o kręconych włosach uwielbia klocki Lego, a jej młodsza siostra lubi mieć na twarzy wszystkie kolory świata (najchętniej używając do tego wszystkich moich kosmetyków :)
Wiele my dorośli możemy zauważyć, jeśli tylko zechcemy zatrzymać się na chwilę, kucnąć do ich poziomu i posłuchać. 

Te dwie godziny z małymi dziewczynkami dały mi bardzo wiele. Pozwoliły zrozumieć, że każda z nich jest wyjątkowa i każda jest WAŻNA. I nie tylko dla swoich rodziców, ale i dla siebie nawzajem. Bo to z nimi, z koleżankami z klasy spędzą najbliższe lata. Razem będą się uczyły, poznawały świat, będą się kłóciły i godziły co dnia. To z nimi przegadają pierwsze zakochania i zawody miłosne. Razem wyruszą na wycieczkę w Bieszczady i na zakupy do Warszawy... Już są dla siebie WAŻNE. A ja ciesze się, że tak fajnie się dobrały.
 
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...