29 gru 2015

NIEWIDOMEGO BY POWALIŁO, CZYLI O ŚWIĄTECZNYCH ILUMINACJACH W POLSCE

W blogosferze nastał czas bożonarodzeniowych wpisów. Chronologicznie występowały wpisy o pomysłach na prezenty, ozdobach choinkowych DIY, a teraz nastąpił wysyp fotorelacji ze świąt. Nie drwię z nich absolutnie, o nie. Sama mam zamiar uraczyć was kilkoma fotkami wprost z wigilijnego stołu, ale to dopiero za dwa tygodnie. 

Nasz dzisiejszy wpis to również kilka zdjęć, lecz nietypowych, bo z polskich ulic. Pomysł podsunęła mi dziewczynka kilka tygodni temu ...

Któregoś dnia wracały dzielnie z babcią autobusem komunikacji miejskiej w naszym miasteczku i obie zgodnie stwierdziły, że miasto jest ciemne i smutne. Dziewczynka rezolutnie spytała babcię, dlaczego jest tak ponuro, przecież zbliżają się święta. Powinny być świecące po oczach choinki, girlandy z bombek i sznury lampeczek ... Babcię zamurowało, biedna nie wiedziała co jej powiedzieć. Zgodnie z prawdą stwierdziła, że nie wie i że też się nad tym zastanawia.

O tej radosnej porze roku nasze miasteczko wygląda tak:

czyli po prostu okropnie smutno i szaro :(
I niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie może być inaczej? W centrum miasta, w małym parku miejskim mamy wspaniały pomnik Żubra. Dlaczego nie można przytroczyć mu rogów renifera? Z tyłu zamontować świecących sani świętego Mikołaja dorzucając worek kolorowych prezentów? Inny pomysł? Mieszkamy na Podlasiu i hej, choinek to ci u nas pod dostatkiem. Czy naprawdę koszt zakupu kilkudziesięciu drzewek i dołączenie do nich iluminacji tak obciążyłoby budżet miasta, że zabrakłoby na pozostałe rzeczy? Przecież można sięgnąć do kieszeni z napisem np. "odśnieżanie miasta". Jakoś słabo te pieniądze przydały się w ostatnich latach, a i teraz nie zapowiada się na epokę lodowcową. 
Urząd Miasta nie świeci. Główna ulica ma kilka smętnie świecących girland na latarniach. Jedna choinka na rondzie świeci i koniec. Smutne to i liche, a przecież można.

Minione święta katolickie spędziłyśmy w małej podwarszawskiej miejscowości. Żaden wypas - eksklusiw, ot sypialnia dla ludzi pracujących w stolicy. Ale w centrum spotkałyśmy to:

Świetlna Bomba :)
 
Ekspres polarny

No i Warszawa. Na fali smutku okołoświatełkowego postanowiłam, głupio zresztą, ale postanowiłam pokazać dziecku jak może wyglądać świąteczne miasto. W drugi dzień świąt zabrałam Ninkę do Warszawy na Krakowskie Przedmieście. Jak tylko wysiedliśmy z auta wiedziałam, że chyba dostałam pomroczności jasnej kiedy zaplanowałam tą wycieczkę. Ale pal sześć jesteśmy to idziemy. Na początku pomyślałam, że chyba coś nam się pomyliło i trafiliśmy do kolejki przy kasie w Tesco. Takie były tłumy. Noga za nogą, krok za krokiem. I jako dorosła wysoka żyrafa, to jeszcze sobie mogłam popatrzeć, kawiarnie wypatrzeć z daleka ( marzyło mi się chailatte :), ale moja Młoda to przecież widziała głównie torebki i szaliki. Ale cóż, wzięłam ją na jakiś czas na barana i w drogę ... 

Największa Choinka Na Świecie
Największy Prezent Na Świecie


Największy Cukierek Na Świecie

I wiecie co? Było fajnie. Zobaczyła ogromne morze świateł, uśmiechniętych ludzi, grupę kolędujących młodych śpiewaków, bombki do których mogła wejść i jak stwierdziła, chyba największą, najpiękniejszą choinkę na świecie - " jak z bajki".  A do tego zamek księżniczki ( Zamek Królewski ), super-ogromny most ( tuż obok, a pod nim tramwaje ), gigantycznego świecącego cukierka i Mikołaja na wrotkach. Jako prezent na pamiątkę wybrała sobie różową różdżkę ( za dychę :), dzięki której jej nóżki w zupełnie zaczarowany sposób nagle zaczęły szybciej iść, a przecież już takie były zmęczone ... Nie od dziś wiadomo, że światłoterapia działa leczniczo :)

 A jak świecą wasze miasta?




1 komentarz:

  1. Bardzo brakuje mi świąt bożego narodzenia... :) Teraz zbliża się Wielkanoc i kolejne pożyczki.. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...