21 lis 2015

PIERWSZA KLASA - WYWIADÓWKA

We środę byłam na drugim w moim życiu zebraniu dla rodziców w szkole. Po w(y)stępie Pani od zdrowej żywności będącej przedstawicielką firmy, która dostarcza owoce i warzywa w torebkach dla naszych dzieciaków udaliśmy się wolnym krokiem do klas. Mając w głowie wytworzony pod wpływem licznych opowieści znajomych rodziców szkolniaków obraz takiego spotkania, że będzie nudno, kłótliwie w chwilach ustalania wspólnego zdania i zbyt długo, niechętnie udałam się do "naszej" sali. Usiadłam na malutkim krzesełku, przywdziałam lekko zaniepokojony wyraz twarzy i włączyłam słuchanie. A w głowie falowała myśl - "dasz radę, nie zaśnij, słuchaj, wytrwasz"...

A teraz jest jeden podręcznik :)



O ja głupia i niewielkiej wiary kobieta. Dwie godziny zleciało jak przysłowiowy bicza trzask. Uśmiech trzymał się na twarzy przynajmniej do wieczora. Duma rozpiera moje serce i zamieszkała w nim błagalna prośba, oby ten stan rzeczy utrzymał się do końca naszych wspólnych "szkolnych" dni ...

Ale od początku. Czas minął szybko i przyjemnie, bo żeby nie napisać że "jakimś cudem", ale zrządzeniem losu rodzice w klasie mojej córy niezwykle mi się udali. Każdy inny, a wspólnym głosem potrafimy mówić. Miłe to w kontaktach i bardzo pomocne kiedy przychodzi na przykład moment ustalania "co powinno się znaleźć wewnątrz świątecznych paczek?". I uwaga! Decyzja zapadła jednomyślnie - będą KSIĄŻKI!!! Tak, tak kochani. Sama w to uwierzyć jeszcze nie mogę, ale kupujemy naszym smykom książki. W prezencie na Mikołajki dzieciaki jadą do kina na film o świętym Mikołaju ... Żadnych wampirów, żadnych spongebobów, ani kucyków !!! Składka na komitet rodzicielski trafia niestety do kasy szkoły, ale całą szkołę również wspierać trzeba. Zapewniono nas jednak, że te pieniądze zostaną przeznaczone na książkowe nagrody dla najlepszych uczniów w szkole ( i znowu KSIĄŻKI !!!). Oprócz ustaleń i punktów obowiązkowych do przerobienia na każdym zebraniu nasza wychowawczyni ( tzn. naszych dzieci :) znalazła czas na pochwały i autentyczne wzruszenie kiedy mówiła o swoich uczniach. Upomniała nas rodziców, żeby nie zostawiać maluchów samotnie nad praca domową. Jest jej bardzo dużo, a dzieci nie usiedzą w skupieniu zbyt długo. Prosiła, żeby nie cisnąć ich nadmiernie jak już nie będą dawały rady. Ich świat się nie zawali, jeśli raz nie zrobią szlaczków do końca strony. Przypominała stale, że nasze dzieci to jednak sześciolatki i do szkoły jeszcze nie do końca dorosły. Namawiała nas także na wagary :D Ze kiedy przyjdzie dzień, że my dorośli zostajemy w domu, a dziecko tak bardzo nie chce iść do szkoły ... Lubię nasza panią :)

Dla rodziców była kawa i czekoladowy mikołajek dla każdego z nas. I chyba właśnie dlatego, że od łakoci skoczył mi cukier zgłosiłam się do całego mnóstwa aktywności i towarzyszenia naszym pociechom w wydarzeniach szkoły. Ale przecież zawsze chciałam :)

Hej, hej. Czy czytają mnie rodzice małych uczniów? Byliście już na wywiadówce? Piszcie.

2 komentarze:

  1. Ale miło!! Z nadzieją patrzę w przyszłość w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale miło!! Z nadzieją patrzę w przyszłość w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...