12 wrz 2015

PIERWSZA KLASA - RELACJA Z PLACU BOJU

Obecnie w domu mamy szpital na peryferiach. Dziewczynka jest przeziębiona, moja mama zaległa w łóżku z mocnym kaszlem, tylko ja staram się utrzymać przy zdrowiu bo przecież ktoś musi być na nogach. Mimo wszystko spieszę z relacją z pierwszego dnia w szkole. Tyle emocji, tyle nowych wrażeń.

nowość



Szkoła. Przede wszystkim wybrałam ją z uwagi na fakt, że jest dość blisko. Ale to nie jedyny powód. Kilka lat wstecz miałam dużą przyjemność poznać znakomitą nauczycielkę. Była wtedy wychowawczynią syna mojej przyjaciółki i dzięki temu miałam na jej temat opinię z pierwszej ręki. Kiedy poznałam ją bliżej odkryłam, że jest to osoba doświadczona, z długim stażem, kompetentna, a przede wszystkim z ogromnym sercem do dzieciaków. Podczas jednej z naszych okazjonalnych rozmów zapytałam ją dlaczego właściwie została nauczycielem klas 1-3? Mogę się tylko domyślać, że nie jest to lekki kawałek chleba. Każde dziecko jest inne, a w grupie jest ich sporo ( u nas w klasie 19 małych osób). Współpraca z rodzicami czasami bywa trudna. W końcu oddają w jej ręce "swoje skarby" ( to jej słowa skierowane do dzieci). W odpowiedzi usłyszałam, że zawsze wiedziała, ze chce uczyć najmłodszych i gdyby ktoś pozwoliłby jej wybrać swoją drogę raz jeszcze, poszłaby tą samą ścieżką ... Nauczyciel z powołaniem nie trafia się tak często, więc rozumiecie dlaczego MUSIAŁAM zapisać Dziewczynkę do jej klasy. Wiem, że nie wszystkie szkoły pozwalają rodzicom wybierać. My mieliśmy na szczęście taką możliwość. 

Nasza szkoła jako budynek jest dość duża. Pierwszego dnia nauki Dziewczynka szła na lekcje śpiewając: "Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło", a ja z podskórnym lękiem rozglądałam się wokoło zastanawiając się jak taka mała dziewczynka poradzi sobie w takim ogromnym świecie. Dziś już wiem, że to były tylko moje lęki, nie jej i nie mogę pozwolić sobie na to, żeby jej je przekazać. My rodzice powinniśmy nauczyć się, żeby nie projektować swoich strachów na nasz dzieci. One są innymi, odrębnymi osobami. Akceptując ten fakt, powinniśmy im towarzyszyć i wspierać wtedy, kiedy nas potrzebują.

Zajęcia. Kiedy otrzymałam do rąk własnych nowy plan lekcji Dziewczynki napisze wam szczerze, że lekko zaparło mi dech w piersiach. Od rodziców starszych dzieciaków usłyszałam wcześniej, że wcale nie będą miały dużo zajęć i dosyć płynnie przeją z rytmu przedszkolnego na szkolny. A tu patrzę, a na przykład we środę lekcje trwają do 14.30. Dziewczynka nie chodzi na religię i dodatkowy białoruski ( po prostu nie chciała ), więc zajęcia skończy wcześniej. Ale gdzie miejsce na judo i dodatkowy angielski? A gdzie czas na zabawę i odpoczynek? Aż boję się pomyśleć co będzie za rok. Ale to znów mogą być tylko moje strachy ...
Komitet rodzicielski. Kiedy szykowałam się na pierwsze szkolne zebranie rodziców powtarzałam sobie w myślach: "Tylko nie zgłaszaj się do trójki klasowej. Tylko się nie zgłaszaj!". Po niezbyt przyjemnych doświadczeniach z pierwszego przedszkola nie chciałam po raz kolejny przeżywać stresów związanych z próbą dogodzenia wszystkim rodzicom. Tak po prawdzie, to przecież po prostu nie jest możliwe, żeby wszyscy byli zadowoleni. Prawda? I co? Oczywiście że się zgłosiłam! Fakt, że za delikatną namową naszej wychowawczyni, ale w sekundę pomyślałam też, że jeśli mogę mieć wpływ na życie naszej klasy i przy okazji być bliżej dzieciaków, to czemu nie :)

Obiady. Szkolne stołówki i sklepiki przeszły rewolucję na miarę Magdy Gessler. Pani w sklepiku szkolnym pożaliła mi się, że przez tą reformę nie ma co sprzedawać. I choć Dziewczynka nie korzysta z jego oferty, bo uważam , że w tym wieku nie powinna jeszcze nosić  ze sobą do szkoły pieniędzy, to cieszę się, że ze sklepikowych półek zniknęły batoniki, cukro-soczki i hamburgery. Chociaż po prawdzie to po drugiej stronie ulicy jest sklep gdzie mogą kupić wszystko. ale cóż, nie ma sytuacji idealnych. Stołówkowe menu mojej córce bardzo smakuje i niech tak zostanie. Wzmocnienie symptomów alergii ani bólów brzuszka nie odnotowałam. Poza tym moje drugie śniadanka są coraz bardziej smakowite i pomysłowe. Na zdrowie.

Łazienki. Zajrzałam tam pierwszego dnia. Czysto, papier jest, a wszystko na przystępnej maluchom wysokości. 

A na koniec kilka słów o tym, czy sześciolatki powinny chodzić do szkoły. Otóż osobiście uważam, że nie. Nie należę do zwolenników państwa Elbanowskich. Za głośno, zbyt groźnie i agresywnie. Ale po tych kilku dniach w szkole myślę sobie, że fajnie by było, żeby jeszcze jeden rok Dziewczynka spędziła w przedszkolu. Ma jeszcze czas na naukę, a czasu na beztroską zabawę coraz mniej. A przecież dobrze wiem, że przez zabawę dzieci uczą się najwięcej. Dobre przedszkole, czas spędzony wspólnie z rodzicami, od których przecież też uczą się stale jest najlepszą opcją dla dzieci w tym wieku. Jestem za możliwością wyboru dokonywanego przez rodziców, czy chcą by ich dziecko chodziło do szkoły czy nie. Taki wybór mnie i rodzicom naszych "współklasowiczów" odebrano. To wielka szkoda.

Napiszcie mi koniecznie jak wasze "pierwszaki" i jak wy się czujecie :)

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis z przyjemnością mi się go czytało, pozdrawiam serdecznie i czekam na więcej !

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko rzeczywiście trochę zmian w życiu dziewczynki! My już drugi rok do przedszkola ale było ciężko chociaż to tak naprawdę zabawa a tu już poważnie, nie wiem jak to będzie na prawdę, już się denerwuje. Też uważam że 6 latki nie powinny chodzić do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie inaczej niż sobie teraz wyobrażasz. Życie lubi płatać figle. Ja myślałam, ze to Dziewczynką będzie się denerwować, a wyszło jak zwykle - Mama Zdenerwowana ;) Młoda daje radę, ale poco? Myślę,z e powinna jeszcze się bawić i być przedszkolakiem, albo jak za moich czasów "zerówkowiczem". Tam też się przecież uczyliśmy.

      Usuń
  3. Przyjemnie piszesz, podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry wpis, rób tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super relacja, fajnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry tekst, ciekawie się to czyta, jest z sensem i przesłaniem, czekam na więcej, pozdro.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...