29 lip 2015

NIETYPOWY PORADNIK MODOWY. RECENZJA KSIĄŻKI JOANNY GLOGAZY "SLOW FASHION, CZYLI MODOWA REWOLUCJA"



Po książkę Joanny Glogazy, autorki bloga Style Digger sięgnęłam będąc na urlopie. W dwa dni "pochłonęłam" "Kryzys szkoły" Jaspera Julla i poczułam, że potrzebuję czegoś dużo bardziej "lekkiego, łatwego i przyjemnego". Pomyślałam, że książka napisana przez blogerkę właśnie taka będzie i ... jakże się zdziwiłam.


Zdjęcie na desce do prasowania :)


Autorkę książki poznałam już wcześniej dzięki jej blogowi. Wiedziałam, że świetnie i z sensem pisze oraz że sama osobiście przeszła "rewolucję" w swojej szafie. To zadziałało na plus. Do zakupu jej książki przekonał mnie również fakt, że w środku prawie nie ma zdjęć. Nie będzie to zatem kolejny poradnik z serii " jak powinna się ubierać kobieta o kształcie gruszki" ( choć i takie książki bywają bardzo pomocne). Spodziewałam się zatem rzetelnej wiedzy i mnóstwa pomocnych w uporządkowaniu mojej garderoby informacji. 


Czy było łatwo?

Szczerze pisząc, to nie za bardzo. Jak większość kobiet mam szafę wypchaną po brzegi. Na górnych półkach, w szafie u mamy, w pudełkach i na strychu "mieszkają" ubrania, które prawdopodobnie miałam na sobie raz lub wcale. Tzw. "zakupy pod wpływem chwili", zachcianki, ubrania na pocieszenie i nietrafione prezenty. Joanna uświadomiła mi dlaczego powinnam się z nimi pożegnać - przeprowadzić w mojej szafie "modową rewolucję". A wszystko po to, żebym codziennie rano w jednej chwili była gotowa do wyjścia i miała komfort, ze na pewno wyglądam dobrze. Czyż to nie brzmi cudownie? Tak, ale wcale nie jest to łatwe.


Czy było lekko?

Książka wydana jest w miękkich okładkach, więc sama w sobie jest dość lekka. A tak poważnie to Joannie udała się rzecz niesłychana. Bardzo lekkim piórem, w przystępny sposób przekazuje nam ogromną wiedzę na temat ubrań, ich składu, kroju, ale i funkcjonowania przemysłu odzieżowego i wszelkiego rodzaju punktów dystrybucji. Bardzo ucieszył mnie fakt, że wspomniała o moim ulubionym miejscu na zakupy - second handach. 

Lekturę książki warto rozłożyć sobie na kilka wieczorów i tuż przed snem poukładać sobie nowo zdobytą wiedzę w odpowiednich szufladkach w głowie. A jest o czym myśleć?


Czy było przyjemnie?

Bardzo. Samo czytanie było dużą przyjemnością, a wprowadzony w życie plan porządkowy cieszy moje oko. Moja szafa w niedługim czasie będzie dużo lżejsza, kupujący na Allegro zadowoleni, a ja nareszcie będę miała więcej czasu na celebrowanie śniadań z moją córką.



Serdecznie polecam "Slow fashion" wszystkim tym kobietom, które zbyt często stały przed szafą sfrustrowane, że po raz kolejny nie mają co na siebie włożyć.



5 komentarzy:

  1. Oj tak przydałaby mi sie ta książka...
    Wszystko, co mam w szafie przyda sie. Jest na wypadek sprzątania, ewentualnie "jeszcze założę". W sumie mam kilka zestawów, których sie trzymała skąd wiec taki chomik wziął sie we mnie? Przypomniało mi sie nawet jak jakis czas temu szukając czegoś na babskie wyjście poprosiłam męża o pomoc. Stanął przed szafą i westchnął po gruntownym przejrzeniu zawartości- nie no faktycznie masakra.... Takze to, ze nie mam sie w co ubrać nie jest tylko moim widzimisie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla męża ... Przynajmniej szczerze ;) A na poważnie, to najpierw czystka w szafie a potem powolne kompletowanie doskonałej garderoby. Mmmm ... :)

      Usuń
  2. Ha ha :-) Nie ma to jak wspierający mąż ;-)
    Jowita, dzięki za recenzję. Ciekawi mnie ta książka bardzo. Nie przykładam do szafy zbyt wielkiej wagi. Nie mam miliona rzeczy, ale przydałoby się je mimo wszystko jakoś uporządkować, może zebrać w zestawy... Nie mam weny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra ksiązką już przeczytałam ostatnio, polecam każdemu kto szuka dobrej lektury, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...