20 maj 2015

MATKA SAMOTNA CZY SAMODZIELNA, O TO JEST PYTANIE?

Nie lubię określenia samodzielna, chociaż czasami tak właśnie się czuję. Chociaż większość rzeczy muszę zrobić sama ,czasem ciśnie mi się na usta, że samodzielnie to można dokonać rozliczenia rocznego w US.  

W wychowywaniu dziecka w pojedynkę przez cały czas towarzyszy pewien rodzaj smutku I uczucie osamotnienia podszyte są nim wszystkie nasze działania i sytuacje.
Kiedy rozchodzą się drogi dwojga ludzi cierpią oboje. Jeśli dzięki nim na świecie pojawiło się dziecko, traci także ono. Wszyscy przeżywają żałobę po starcie rodziny, każdy na swój sposób.



"Nowy rozdział" rozpoczyna się w momencie przełomowym. Dosłownie i w przenośni - związek się rozpada, pozostaje poczucie straty. Żeby znów zapełnić w duszy "wolne" miejsce, żeby powrócić do "żywych", wyzdrowieć, odnaleźć się i ruszyć do przodu niezbędne jest przejście przez cykl żałoby . Psychologowie twierdzą, ze istnieje jej pięć etapów. 
Pierwszym z nich jest zaprzeczenie. Myślimy wtedy,z że to co się wydarzyło nie może być prawdą. Przecież przed chwilą było dobrze, dogadywaliśmy się bez słów, mieliśmy plany ... Potem następuje faza "zagubienia". Jeszcze nie do końca świadomi zmian, gubimy się w codzienności. Rutyna rozsypuje się w drobny mak i za nic nie możemy dojść ze wszystkim do ładu. Trzeci etap to faza buntu i niezgody na to co się stało. Często w tym momencie pojawia się uczucie zazdrości, ze inni mają - rodzinę, dom, a my już nie. Okres smutku, a czasem nawet poważna choroba, jaką jest depresja zatrzymuje nas w domu. Najchętniej nie wychodzilibyśmy spod koca, z nikim nie rozmawiali, schowali się w najciemniejszym zakątku naszego życia - sami. Na jak długo? Każdy potrzebuje właściwej dla siebie ilości czasu. Ale kiedy on minie przychodzi czas akceptacji i godzenia się z losem. W naszych myślach i sercu pojawia się nadzieja. Powoli odzyskujemy chęć do życia i zapraszamy do siebie innych. Zauważamy pomocną dłoń, czujemy swoją własną siłę sprawczą, zaczynamy wierzyć że wszystko jakoś się ułoży. Delikatnie rozwijamy skrzydła.

Szczęściem jest jeśli w żałobie towarzyszą nam bliscy. Zaopiekują się dzieckiem, podadzą zupę i dobre słowo. Pomogą i chwycą za rękę kiedy "samotna" matka stawia pierwsze kroki i dąży do samodzielności.

Myślę, że samotnym można być nawet będąc w związku i to chyba jest większą tragedią niż stan po rozstaniu. A samodzielną warto starać się być zawsze, nie tylko wtedy kiedy taki scenariusz napisze nam życie.

Wysyłam ogrom ciepła dla tych kobiet, które znalazły się na zakręcie. Wierzę, że skoro mi się udało, uda się i Wam.

Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Kobiet.

12 komentarzy:

  1. Myślę, że samotnym można być nawet będąc w związku i to chyba jest większą tragedią niż stan po rozstaniu. - trafiłaś w sedno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba też odróżnić samotne rodzicielstwo od samotnego wychowywania. Czasem rodzice się rozchodzą, nie tworzą już pary, ale mimo to dalej wspólnie wychowują dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego trzeba ogromnej mądrości, żeby umieć się dogadać pomimo wszystko.

      Usuń
  3. Dla kobiet nie ma rzeczy niemozliwych i trudnych...

    OdpowiedzUsuń
  4. Towarzyszy smutek, ale i sila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy przytulasz dziecko i patrzysz w te małe kochające oczy, siła przychodzi sama ...

      Usuń
  5. Nie tylko samotnym można czuć się będąc ciągle w związku, ale wszystkie etapy "żałoby" można w takim małżeństwie przeżyć, ja dopiero po tej żałobie odważyłam się na odejście własną drogą, ale dzięki temu od razu czułam się silna i niezależna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdobyłaś się na odwagę. Mam nadzieję,z e jest ci teraz dobrze. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Największa krzywda to jest robiona dziecku jak wychowuje się bez ojca....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze większą krzywda jest kiedy dziecko wychowuje się w domu, w którym nie ma miłości. Czasem życie za nas pisze scenariusze. Pozdrawiam i życzę szczęśliwej rodziny.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...