3 mar 2015

SZKOŁA WYRWANA DO ODPOWIEDZI, CZYLI RODZICE PYTAJĄ :)

W lutym tego roku moja córeczka skończyła 6 lat i w związku z tym faktem niedobrzy nauczyciele, dyrektorzy i ministrowie wmawiają nam, że od września powinna pójść do szkoły. Jakże to !?! Ona jest jeszcze taka malutka. Przecież plan był taki, że zawsze taka pozostanie, przyklejona do mojej piersi i oddychająca wraz moim oddechem. Słoneczko mamusi, ukochana wnuczka babuni, królewna dziadka. Ona jeszcze nie jest gotowa, jeszcze powinna się bawić, beztrosko spędzać dni na trzepaku, a noce w moim łóżku. To skandal :)

A tak poważnie, to mam szczęście. Jestem rodzicem dziecka, które bardzo chce iść do szkoły i w ramach przygotowań własnych, czyli porządkowania myśli w małej, mądrej główce, codziennie bawimy się w szkołę. Ja i moi rodzice, po raz kolejny w życiu przeżywamy edukację wczesnoszkolną i mam niejasne wrażenie, że wszyscy na tym sporo skorzystamy :)

Marzec jest miesiącem, w którym rodzice sześcio i siedmiolatków powinni dokonać wyboru, wypełnić druki i zanieść je do tej właściwiej szkoły podstawowej. Ale która to jest ta właściwa?




Niezwykle ważnym źródłem wiedzy o danej szkole mogą okazać się znajomi rodzice dzieciaków, które już do niej uczęszczają. Przede wszystkim jednak warto wybrać się do upatrzonej przez nas placówki i obejrzeć ją na własne oczy. Szkoły nie ukrywają się przed rodzicami i nie zamykają przed nimi tajemniczych pomieszczeń. Większość placówek wałśnie w marcu organizuje tzw. "dni otwartych drzwi", na ktróe zaprasza rodziców przyszłych uczniów. W małych miejscowościach takich jak nasza, dyrektorzy szkół podstawowych zmuszeni są nawet do "walki" o ucznia. Urządzają więc "dni pokazowe", z teatrzykami, apelami, lekcjami pokazowymi i zapraszają na nie grupy przedszkolne.

Wracając do rodziców, warto skorzystać z zaproszenia na spotkanie, ale także przygotować na nie listę pytań, na które chcielibyśmy znać odpowiedź. O co warto zapytać?

Na początek trzeba zadać sobie samemu pytanie, na czym nam najbardziej zależy. Ja na spotkaniu - zebraniu zapytam o to:

1. W jaki sposób szkoła umożliwia Maluchom łagodne przejście z przedszkola do nauki w szkolnej ławce? Czy sale uczniowskie przystosowane są do rozmiarów 6-cio latków i czy w sali znajduje się miejsce na zabawę i odpoczynek? Czy klasy wyposażone są w odpowiednie do wieku dzieci pomoce dydaktyczne?

2. Czy w klasach jest miejsce na pozostawienie podręczników i przyborów szkolnych? ( jakoś nie wyobrażam sobie mojej Dziewczynki dźwigającej codziennie książki i zeszyty na swoich barkach )

3. Czy jest to możliwe, ze moje dziecko będzie chodziło do szkoły na "drugą zmianę"? ( nauka w godzinach popołudniowych nie jest tak efektywna jak w porannych, jednak niestety nie mamy na to wpływu, brakuje przepisów regulujących godziny lekcyjne )

4. Jak wygląda podstawa programowa w pierwszej klasie? Ilu nauczycieli będzie miała moja córka? Czy w szkole istnieje możliwość uczęszczania na zajęcia dodatkowe? Czy nauczana jest etyka i język białoruski? Czy dzieci mają możliwość korzystania z basenu w ramach lekcji wychowania fizycznego?

5. Jak będzie wyglądała komunikacja nauczyciel - rodzic?

6. Ile dzieciaków maksymalnie może znajdować się w świetlicy? Czy prowadzone są w niej dodatkowe zajęcia? Czy opiekunowie w świetlicy pomagają dzieciom w odrabianiu lekcji?

7. Czy "stołówka szkolna" = własna kuchnia? Czy można liczyć na wegetariańskie posiłki? ;)

8. Czy w szkole działa "sklepik" i czy szkoła nadzoruje jaki jest jego asortyment?

Od września oddam moje malutkie ukochane dziecko pod opiekę nowej placówki. Szkoła wzbudza we mnie większe uczucia niż przedszkole, żeby nie napisać strach. Nie boję się, tylko troszczę. jak sobie Dziewczynka poradzi? Czy da sobie radę? Czy znajdzie tam przyjaciół? Czy polubi szkołę, którą dla niej wybrałam ? Popełniłam błąd przy wyborze przedszkole, mam nadzieję, ze tera z się nie pomylę. Szkoła którą wybrałam jest przede wszystkim niedaleko. Codziennie dojeżdżamy do przedszkola na drugi koniec miasta, więc perspektywa spaceru do szkoły bardzo mnie i moich rodziców cieszy. Wychowawczyni klasy do której zapisałam Dziewczynkę, jest moją znajomą, a przede wszystkim kobietą z ust której usłyszałam, ze jeżeli mogłaby cofnąć się w czasie poszła by dokładnie tą samą ścieżką zawodową, bop po prostu kocha dzieciaki i uwielbia z nimi pracować. Do tej samej podstawówki już chodzi Ninki starszy cioteczny brat, a w klasie będzie miała cztery koleżanki z obecnego przedszkola. Zapowiada się dobrze, a jak będzie to czas pokaże. Trzymam kciuki za nasze pierwszaki i za nas rodzice, zebyśmy zdalei ten egzamin jako rodzice uczniów :)

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...