21 sty 2015

BABCIA MAŁA JEST WIELKA

Moja babcia swój przydomek "Mała" otrzymała w prezencie od mojej Dziewczynki, a swojej prawnuczki kilka lat temu. I tak już zostało, przyjęło się i teraz wszyscy tak mówią. Trudno, ksywki się nie wybiera, ma ona to do siebie, że wymyślają ją inni na podstawie bardziej lub mniej dokładnej analizy i już. Tak wiec moje dziecko mając lat dwa i pół, mówiąc już całkiem z rozmysłem i dość składnie nazwało prababcię "Małą". Prawda jest taka, że babcia wzrostem nie grzeszy jednak duchem jest wielka.


Mam to szczęście, że dziadkowie całe moje życie mieszkali tuż obok. Dziś została tylko babcia, ale i tak bardzo się cieszę, że jest. Nie wyobrażam sobie tego momentu w moim życiu, że spojrzę przez okno w kuchni i nie zobaczę dymu unoszącego się z komina w ich domku. Zaglądam do niej prawie codziennie. Pytam jak się ma, jak się czuje czy czegoś jej nie potrzeba. A ona jakby w podziękowaniu za troskę daje mi cukierka i pyta czy nie potrzebuję jajek od jej szczęśliwych kur. Moje wizyty niestety zbyt często trwają tylko chwilę. 

Ale wczoraj spędziłam z moją nią prawie dwie godziny. Siedziałabym pewnie dłużej, gdyby nie głos z tyłu głowy, który szeptał: "zaraz spóźnisz się do pracy". Babcia miewa takie dni, kiedy historie zatrzymane przez jej pamięć wysypują się z jej stareńkiej, kochanej głowy jak z rękawa. A babcia opowiada, opowiada i opowiada, aż trudno wyjść. Zawsze kiedy jej słucham i kiedy częstuje mnie jedną z opowieści z lat młodości, jestem pełna podziwu dla jej lekkiej głowy. Moja babcia ma 85 lat, świetna pamięć. Dużo siły, żeby dźwignąć wiaderko z drewnem na opał i ogromne pokłady optymizmu. Co dzień rano budzi się ze snu i w krótkiej modlitwie dziękuje Bogu za to, że mogła się obudzić. Bardzo docenia fakt, że mieszkamy za dwoma płotami i jesteśmy przy niej. Nie może się nadziwić, że listonosz przychodzi do jej domu pieniądze i że my rozmawiamy z nią przez telefon, który wygląda jak deseczka. Jest dla mnie niewyczerpalnym źródłem informacji i inspiracji w wielu dziedzinach życia. Tak jak ona piekę chleb, lepię pierogi, smażę placki ziemniaczane i gotuję zupę z dyni. Według jej wskazówek zakładamy z moją mama ogród, a jesienią z jego plonów robimy przetwory. To ona ma ostatnie słowo w temacie jakie potrawy znajdą się na świątecznym stole. Babcia jest też naszym "dietetykiem" ... Kiedy jakiejś kobiecie z naszej rodziny babcia powie, że nareszcie dobrze wygląda, ta natychmiast przechodzi na dietę :)


Kocham moją babcię.


1 komentarz:

  1. Ja też Ją kocham!
    I w czasie tych świąt nie powiedziała, że źle wyglądam ;( Ale na szczęście nie powiedziała też, że dobrze :))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...