14 lis 2014

KOMPLEMENT

Pracuję w systemie zmianowym. Wygląda to tak, że tydzień pracuję od 9 do 15, a kolejny na 15 do końca ... Koniec wypada rożnie. Kiedy mam ranna zmianę, jest świetnie. Zawożę Dziewczynkę rano i odbieram o 15. Mamy pół dnia dla siebie i naszych spraw. Razem załatwiamy sprawy pilniejsze i pilne. Odwiedzamy plac zabaw, ukochaną bibliotekę, jeszcze bardziej ukochaną ciocię lub ciotecznego brata. Gdy jest ciepło wyciągamy rowery, a wtedy hulaj dusza, po horyzont i ile ścieżek rowerowych wystarczy. Kiedy jest chłodniej idziemy na spacer. Kiedy jesteśmy same i poza domem, najlepiej nam się rozmawia. W tych chwilach bardziej siebie słuchamy, jesteśmy uważniejsze i napełniamy "kubeczki"*, obie.

My dwie + wspólny czas = pełny "kubeczek bliskości"

Gorzej, kiedy wypada mi zmiana popołudniowa. Zdarza się wtedy, że nie widzimy się cały dzień, a i wieczorem czasem nie udaje mi się utulić jej do snu. Zawsze pędzę na łeb na szyję, żeby zdążyć. Jeśli mi się uda mamy czas tylko na kąpiel, czytanie i rozmowę. I czasem właśnie wtedy z małego ciałka wylewa się strumyczek żalu, frustracji, czasem nawet złość. Że babcia nie pozwoliła jej nakleić czegoś na szafce, że braciszek nie chciał się z nią bawić, że dziadek nie mógł zrozumieć jak gra się w "małpki", że koleżanka w przedszkolu sprzed nosa zgarnęła jej ulubione kredki, że padało i nie mogli wyjść na podwórko, że ...

Kiedy pracuję do późna jestem zmęczona. Po powrocie do domu marzę o tym, żeby odpocząć. Chciałabym wziąć kąpiel, poczytać, przytulić się, pobyć w ciszy. Ale kiedy już mam ochotę powiedzieć: "córeczko mama jest zmęczona", przychodzi do mnie myśl, że przecież ona też jest zmęczona. Ma za sobą dzień pełen wrażeń, nowych, nieznanych sytuacji, emocji, które skrzętnie chowała przed obcymi, opiekunami, kiedy mnie nie było. Jej "strumyk" traktuję więc jak komplement. Przy mnie pozwala sobie na żale i marudzenie, bo czuje się kochana, bezpieczna, nieoceniana. Bo mi ufa bezgranicznie i wie, że może być sobą. A to dla mnie , jako rodzica ogromny komplement.

* określenie "kubeczka" zaczerpnęłam z książki "Rodzicielstwo przez zabawę" autorstwa Laurenca J. Cohena, wyd. Mamania

3 komentarze:

  1. Kobieto, tego mi było trzeba dziś, po ciężkim dniu i ciężkiej nocy. Zmiana perspektywy o 180 stopni. Dziękuję Ci :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...