19 wrz 2014

PRZYTUL SIĘ BRZUCHEM :)

Powroty bywają nie łatwe. U mnie akurat zdarzyło się kilka powrotów na raz.  
Napiszę Wam szczerze, że ze wszystkich bardzo się cieszę. Choć w rożnym stopniu :)

Pierwszy to powrót do zdrowia - moi czytelnicy zauważyli zapewne, że nie było mnie dłuższą chwilę. Cóż. Tak bez większych szczegółów, to był czas zadbania o zdrowie i siebie w całości. Wyznaję niepopularną chyba w tych czasach zasadę, iż doleczony człowiek, to lepszy człowiek, pracownik, matka. Dwa tygodnie minęły jak błyskawica, a ja odzyskałam siły i chęci do życia. Podsumowując, bardzo nie polecam pobytu w szpitalu, nawet trzydniowego. Nie dostąpiłam zaszczytu rozmowy z lekarzem, dopóki sama go nie dogoniłam na korytarzu. Panie pielęgniarki prowadziły grę w "doby - zły policjant". Jedne były uprzejme i troskliwe, drugie nie zwracały na ciebie najmniejszej uwagi rozmawiając beztrosko przez telefon podczas wykonywania usg. To wydarzenie w moim życiu, jak bardzo nie byłoby znaczące, otoczę woalem zapomnienia. Jak najprędzej. 

Drugi to powrót do domu - " home sweet home" - znacie to uczucie kiedy po długim wyjeździe, albo jeszcze lepiej, kiedy przyjeżdżacie do rodziców na wakacje wchodzicie do rodzinnego domu? Ten "dom" staje się ucieleśnieniem wszystkich dziecięcych wspomnień, zapachów i smaków. Chociaż marzę już o swoim miejscu na ziemi, chociaż zbliżam się do niego ... lubię wracać do rodzinnego gniazda. Kiedy staję moimi bosymi płetwami na trawie na podwórku, wiem, ze jestem w DOMU.


Trzecim jest powrót do ludzi - nie wiem dlaczego, ale proces zdrowienia, dochodzenia do siebie po zabiegu coś zmienił we mnie tak, że stałam się łagodniejsza, bardziej życzliwa i uśmiechnięta. Mam do ludzi większą cierpliwość, jestem też bardziej wyrozumiała. Nie sprawiła tego wizja śmierci w oczach przed podróżą na salę operacyjną. To raczej radość z powrotu do sprawności. Tak niedobrze było mi tuż po zabiegu, kiedy to kilka kroków sprawiało ból ...

Czwarty powrót do Dziewczynki - tak bardzo tęskniłam i tak bardzo cierpiałam, że nie mogę Jej przytulić i wziąć na ręce.
Przy okazji odkryłam niesamowitą rzecz ! Nie zdawałam sobie absolutnie nigdy wcześniej sprawy z tego , że ... PRZYTULAMY SIĘ BRZUCHEM !!!

Kiedy chcesz się lub kogoś przytulić wyciągasz ręce. Dłonie głaszczą, przyciągają, miziąją. Możemy przytulać się "policzek do policzka". Oprzeć się ramieniem, czy udem. Ale kiedy masz możliwość użycia tylko tych części ciała, okazuje się, ze czegoś brakuje. Brakuje BRZUCHA !!! Moje przytulania były nie pełne. Dopiero jak powróciło czucie i minął ból w dole brzucha, poczułam czego mi brakowało. Przytulenia" brzucha do brzucha" i cały krąg bliskości zamknął się w całość.

Mam dla Was zadanie domowe na dziś wieczór - przytulcie się do swoich bliskich, mocno i różnymi częściami ciała, ale nie brzuszkiem i napiszcie mi jak było, co poczuliście, dobrze?

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...