19 sie 2014

CZAS NA KOLEJNE DZIECKO

Dziś popołudniu byłyśmy w odwiedzinach u małego Chłopczyka. Mały ma 2,5 roku, wspaniały uśmiech i duuuuuuuuuuuuużo energii. Dziewczynka ochoczo przyjęła rolę "starszej siostry" i cierpliwie tłumaczyła mu świat. 
Był wspólny obiad, który Chłopczyk spożył nieco później z uwagi na niecierpiącą zwłoki zabawę autobusem świnki Pepy. Było ognisko połączone z lataniem na miotle. Było obserwowanie tęczy i kilka wspólnych zdjęć. Pan Kartoflana głowa zajął dzieciaki na dobre 30 minut. Dorośli mieli zatem czas na kawę i rozmowy.



Obserwacja małego dla mnie brzdąca nasunęła mi pytanie o kolejne dziecko. Jako mama jedynaczki często o tym myślałam, czy to już odpowiedni moment ...
Czy istnieje "odpowiedni moment na drugie czy kolejne dziecko?"

Abstrahując od wieku rodzicielki, gdyż osobiście uważam, ze mamy po 35 r.ż. zdecydowanie dają radę, zadałam sobie pytanie: "czy chcę mieć drugie dziecko?". Czy naprawdę chciałabym powrócić do czasu totalnej zależności, poświęcenia uwagi, prawie 24 h na dobę?

Myślę, ze wielu rodziców zadaje sobie te dosyć ciężkie pytania. W codziennym naszym życiu trudno jest podjąć taką decyzję ot tak. Wiele rodzin myśli też niestety czysto ekonomicznie. Chciałoby się, ale... 
To okrutne spostrzeżenie, ale niektórzy moi znajomi wspominają o tym, że nie stać ich na kolejne dziecko. Tak urządził nas nasz kraj. Bo cóż z tego że becikowe, cóż że dłuższy "urlop" macierzyński, cóż że tacierzyński. Kiedy tu z czegoś trzeba żyć. A strach, bo pracy po powrocie może nie być, a jeszcze dziadkowie daleko.

Ja tego problemu nie mam. Życie zadecydowało, ze więcej dzieci mieć nie będę miała. Tym bardziej dziękuję Opatrzności, ze Dziewczynka jest ze mną. Chociaż jak mówią nieliczni: "nadzieję trzeba mieć". I ja ją mam. Tak właśnie na imię ma nasza Babcia Mała.

Powodzenia życzę tym, przed którymi ta droga jest otwarta. 

2 komentarze:

  1. Dokładnie mam te same dylematy, patrząc na mojego 6-letniego syna zafascynowanego 9-miesięczną kuzynką..... Świat jej pokazuje, rozśmiesza, daje pić, smoczek podaje, dumnie z wózkiem kroczy.... Mam wrażenie, jakbym pozbawiała go część normalności, pozbawiając go rodzeństwa... On się marnuje jako jedynak... Ech, życie, życie... To wszystko nie jest jednak takie proste:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no nie jest. I nikt nie powiedział, ze będzie. Sama mam brata i bardzo go kocham. Nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez niego. Staram się jednak nie demonizować jedynactwa. Znam wielu szczęśliwych i wcale, jak mówią niektórzy, nie rozpieszczonych. Będzie dobrze :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...