2 cze 2014

DZIEŃ MATKI I DZIECKA

DZIEŃ MATKI I DZIECKA.

Cóż to za twór. A taki z koniecznosci troszeczkę niestety. 




Jako samodzielna, pracujaca mama ( z pomocną babcią na szczęście przy boku często nie mogę uczestniczyć w przedstawieniach przedszkolnych, czyli np. dzień matki i dzień dziecka.
Na Dzień Mamy pomaszerowała dumna, ale już chyba troszeczkę zmęczona faktem ciągłego zastępstwa Babcia. Obejrzała, wysłuchała, wzruszyła się chociaż to nie Dzień Babci. Stwierdziła, ze może takie wykonania przyjmować hurtowo, oby nie za często ;)
Była dzielna, bo tym razem występy zawierały fragmenty po angielsku a Babcia ni w ząb. Ale dała radę i opowiedziała mi wszystko wieczorem ...

Dzień Dziecka szczęśliwie wypadł w niedzielę, wiec mogłyśmy go spędzić wspólnie, rodzinnie i lekko tłumnie. Uwielbiam szczerze spotkania rodzinne, choć moja Mama Dyrektor przy tym cichutko posapuje i postękuję, dostaje manii sprzątania, codziennych zakupów i lekkiego stresu. A ja lubię i nawet z wiekiem przyszło chyba to, że z większym luzem organizuję takie spotkania. Przecież Im, czyli gościom zawsze smakuje i chwalą. Genetycznie chyba dość dobrze gotujemy i skromnością w tej kwestii nie grzeszymy :(

Był zatem prezent, wycieczka na wrotki, które były w prezencie, zabawy z przyjaciółmi i dużo, dużo przytulania w tak zwanym międzyczasie. Bo po prostu taki był.

Ale to wczoraj, a właściwa dla Nas obu dziewczyn, była chyba poprzednia niedziela. Wiedziałam wcześniej, ze Dzień Mamy spędzę w pracy więc po krótkiej acz konkretnej rozmowie z Dziewczynką postanowiłyśmy spędzić ten dzień " tylko z mamą" - jak mówi Dziewczynka.
Wyjechałyśmy we Dwie. Z naszego miasteczka jak najdalej ... Do Białegostoku dokładnie :)
Był Teatr Lalek, który bardzo wszystkim polecam. Dziewczynka jeździ z tak z ogromną ciekawością kolejnych opowieści, a i Ja się nie nudziłam nigdy. Tym razem obejrzałyśmy "Krainę śpiochów". Potem był obiadek w nowym na gastronomicznej mapie Białegostoku, megafajnym miejscu "Flow Food". Przepyszne, zdrowe, pachnące wegetariańskie dania. Trafiłyśmy na brunch ze szwedzkim stołem. I super, bo spróbowałyśmy chyba wszystkiego. Zakochałam się w mrożonej kawie z mlekiem roślinnym. Mniam.
"Miętowym opłatkiem" były lody. Bez nich nie byłoby "najfajniejszego dnia w życiu mamo!". Dziewczynka od tej pory postanowiła jeść tylko sorbet czekoladowy, a ja lody karmelowe z solą ...
Wracałyśmy do domu długo. Okrężną drogą. Nie przekraczając dozwolonej prędkości. 
Po południu do Dziewczynki przyjechała przyjaciółka. Dla niej była to już pełnia tego dnia.
A dla mnie był to w tym czasie, czas "dla mnie" ...

Kocham Dziewczynkę bardzo.

Jak spędziłyście te dni? :)

3 komentarze:

  1. Jakoś tak wzruszająco opisałaś Wasz dzień... Zwłaszcza ta okrężna droga z powrotem mnie ścisnęła za gardło. U nas standardowo, ale u nas takie czas, ze zawsze razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...